Krople powoli uderzały w szklaną powierzchnię. Im wszystko było obojętne. Nie przejmowały się tym gdzie lub na kogo spadną, ani tym, że za kilka godzin wyparują i znów zmienią się w krople deszczu by ponownie spaść. Były bardziej wolne od niej.
Powoli przejechała palcem wzdłuż ścieżki, którą zostawiła jedna z kropli. Obserwowanie deszczu weszło jej w nawyk. Odkąd weszli do mieszkania, każde rozeszło się w swoją stronę i nie spoglądali na siebie, mimo tego, że byli w tych samych pomieszczeniach.
Zagryzła dolną wargę i zamknęła oczy. Głowa jej pulsowała i czuła, że wewnątrz niej jest młot i kowadło, które non stop o siebie uderzają.
- Więc... Więc to prawda?
Nie odwróciła głowy, kiedy usłyszała kroki obok siebie. Nie otworzyła oczu, kiedy poczuła ręce oplatające ją. Poczuła tak dobrze znaną perfumę, a następnie usta odciśnięte na czole i dopiero wtedy coś poczuła. Obrzydzenie, wstręt, żałość, ból, strach i zrezygnowanie.
- Klaudia. Proszę.
Pociągnęła nosem i zaśmiała się. Nie był to jednak typowy dla niej śmiech. Ten śmiech był całkowicie pozbawiony emocji. Wyrwała się i przeszła na kanapę. Pochyliła się do przodu, chowając twarz w dłonie.
- Chcę żebyś powiedział mi tylko jedno.
Odwrócił się i spojrzał na nią, wyczekując tego co miało nadejść.
- Było warto? - Spojrzała na niego, zielone oczy wypełnione były emocjami, których - wielokrotnie błagał o to Boga - nie chciał nigdy tam ujrzeć. Rozczarowanie, zrezygnowanie i poddanie. - Chcę wiedzieć czy było warto. Zdradzić własną rodzinę, przyjaciół, osoby zaufane.
- Klaudia. - Zjawił się przed nią w jednej sekundzie. - Wiesz, że nie chciałem nikogo skrzywdzić, ani zranić...
- Ale właśnie to zrobiłeś. Znamy się od dnia narodzin, urodziliśmy się na tej samej sali w ten sam dzień! - Krzyknęła i uderzyła go otwartą dłonią w twarz. - Masz zniknąć, jeśli się ponownie pojawisz, przysięgam, że zrobię z twojego życia piekło.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz